O dębie

O dębie

Kupiłem sobie 150-letni dąb. Niestety pocięty w 2-metrowe kawałki…

Cena niewygórowana: 140zł +VAT za m3. Metr sześcienny to w przybliżeniu objętość kłody na zdjęciu o średnicy 80 cm i długości 2m. Cały dąb tych rozmiarów może dać 7-10 m3 drewna.

Drzewo do połowy listopada 2021 rosło w wydzieleniu 158d Nadleśnictwa Żołędowo. Ten 4-hektarowy fragment lasu leży w granicach administracyjnych Bydgoszczy, w bezpośrednim sąsiedztwie Leśnego Parku Kultury i Wypoczynku „Myślęcinek”, pomiędzy pełniącym funkcję leśnego deptaku fragmentem ul. Jeździeckiej, a zabudową jednorodzinną przy ul. Podkowa.

Tu rósł dąb…

Porośnięty lasem fragment wysoczyzny morenowej, strome zbocza oraz schodzące w kierunku pradoliny wąwozy to tereny bogate pod względem bioróżnorodności. Oddziały 156-159 i 170-174 cechują się zróżnicowaną rzeźbą terenu i wilgotnością, oraz żyznymi glebami. Lasy tu rosnące są więc bujne i wielogatunkowe, miejscami zbliżone charakterem do naturalnych. Są też generalnie stare – co z jednej strony decyduje o ich bogactwie przyrodniczym i walorach rekreacyjnych, a z drugiej – przybliża do ustalonego przez leśników w tzw. Planie Urządzania Lasu terminu wyrębu…

Wróćmy jednak do wydzielenia 158d. Rosły tu głównie sosny posadzone w połowie XIX wieku, jeszcze przez pruskich leśników. W tamtych czasach uważano uprawę tego drzewa za najbardziej opłacalną. Na żyznej glebie, na siedlisku „lasu świeżego” w warunkach naturalnych rosłyby zamiast nich dęby, lipy, wiązy, buki, klony i graby – mieszany las liściasty nazywany grądem. Dlatego w PUL ustalono tzw. „przebudowę drzewostanu”: 20 lat temu wycięto w lesie dziury zwane gniazdami i na nich posadzono dęby. Teraz przyszedł czas na „cięcie uprzątające”, czyli wycinkę pozostałych sosen i „odnowienie”, czyli zaoranie powierzchni i posadzenie małych drzewek. W zgodzie ze współczesnymi zasadami hodowli lasu powinny być to odpowiadające siedlisku gatunki liściaste.

Miałoby to ręce i nogi, gdyby nie fakt że w części tego wydzielenia wcale nie rosły sosny, tylko dorodne dęby i graby, dziuplaste lipy i jawory, a na wilgotniejszym fragmencie olchy.

W tych miejscach żadna „przebudowa” nie była potrzebna…

Wydaje się, że w ramach „trwale zrównoważonej, wielofunkcyjnej gospodarki leśnej” część tego wydzielenia spokojnie mogłaby być pozostawiona naturalnym procesom dalszego wzrostu, a w kolejnych dziesięcio- a nawet i stuleciach – starzenia się i zamierania drzew. Właśnie ze starzejącymi się drzewami i martwym drewnem związana jest większa część leśnej bioróżnorodności. Jeśli wycinamy las i zabieramy całe drewno na użytek naszej gospodarki, to skazujemy na wymarcie wszystkie organizmy związane z tym etapem cyklu obiegu materii – rozkładem. Cała plejada gatunków grzybów, owadów, ptaków i ssaków nie ma czego szukać w takim zmienionym środowisku. Potrzebują starych drzew i martwego drewna – podstawowych wyznaczników lasu naturalnego odróżniających go od lasu gospodarczego.

„Mój” dąb został wycięty gdy miał 150 lat, a ten gatunek może spokojnie dożywać w naszych warunkach 300-400 lat. W jego pniu mógłby wykuć dziuplę dzięcioł czarny, z której w kolejnych latach mógłby skorzystać gołąb siniak lub kuna. Gdyby odłamał się konar, mogłoby powstać naturalne schronienie dla puszczyka lub nietoperzy. Pod korą i na liściach mogłyby żyć pokolenia chrząszczy, motyli i błonkówek, którymi dziesiątki lat mogłyby karmić swe pisklęta sikory, kowaliki, muchołówki, rudziki i dzięcioły. Za kilkadziesiąt lat dąb osiągnąłby 300 cm obwodu i mógłby zostać pomnikiem przyrody podziwianym przez szkolne wycieczki z niedalekiego Centrum Edukacji Ekologicznej i spacerujące w wiosenne weekendy położoną nieopodal Jeździecką rodziny. Nawet gdyby za jakiś czas przewróciła go wichura, to raczej nie zrobiłby nikomu szkody, bo rósł w bezpiecznej odległości od drogi i zabudowań. A jego pień rozkładałby się kolejne kilkadziesiąt lat dając siedlisko do życia rzadkim grzybom i mchom oraz stanowiąc naturalną osłonę dla młodych drzewek rosnących na jego miejscu.

Czy pieniądze uzyskane dzisiaj ze sprzedaży drewna rekompensują wieloletnią stratę w środowisku i naszym otoczeniu jaką spowodowała wycinka tego drzewa i otaczającego go naturalnego fragmentu lasu?

Czy czerpiąc zyski z eksploatacji lasów na znacznej części powierzchni kraju nie stać nas na pozostawienie choćby niewielkich fragmentów naturze – szczególnie tam, gdzie jest ona ponadprzeciętnie bogata? W czasach rosnącej świadomości ekologicznej ludzi i coraz większej potrzeby kontaktu z dziką przyrodą odpowiedź wydaje się jasna.

Dąb wziął udział w akcji SOS dla drzew!

Autor

  • Michał Przybysz - bydgoszczanin, MODrzewiak, przewodnik wycieczek przyrodniczych w Klubie Podróży Horyzonty. Od 20 lat prowadzi wyprawy po najdzikszych i najpiękniejszych miejscach Polski, Europy, a czasem w odleglejszych zakątkach świata.

Michał Przybysz

Michał Przybysz - bydgoszczanin, MODrzewiak, przewodnik wycieczek przyrodniczych w Klubie Podróży Horyzonty. Od 20 lat prowadzi wyprawy po najdzikszych i najpiękniejszych miejscach Polski, Europy, a czasem w odleglejszych zakątkach świata.