O konieczności utworzenia lasu ochronnego na bydgoskim Miedzyniu
Fot. Dominika Rybka

O konieczności utworzenia lasu ochronnego na bydgoskim Miedzyniu

Las ochronny to dziś główna i najbardziej efektywna forma niwelacji negatywnych skutków ekspansji gospodarczej i infrastrukturalnej miasta. To właśnie dzięki takim zielonym wyspom możliwa jest, chociaż częściowa minimalizacja skali dewastacji środowiska oraz rekompensata za pogarszającą się jakość życia w gęstych, industrialnych aglomeracjach[Łachowski, Łęczek 2020].

Zgodnie z obowiązującym prawem, lasy w zasięgu oddziaływania miast uznawane są za ochronne. Tereny takie nie podlegają sprzedaży, ani tzw. rębni zupełnej. Nie stanowią rezerwy finansowej, ani przestrzennej. Lasy miejskie są niezbywalne, gdyż stanowią dobro ogółu i mają ściśle określone funkcje. Co istotniejsze, ten stan rzeczy nie wynika z chwilowego braku zainteresowania tym obszarem dewelopera. To świadoma i dalekowzroczna polityka obliczona na budowę nowoczesnego miasta, w którym priorytetem jest komfort i zdrowie mieszkańców.  W sumie, w zarządzie gmin znajduje się ponad 20 tys. hektarów lasów. Już ponad 200 polskich miast ma oficjalnie w swych granicach lasy miejskie – ochronne. Pośród 64 miast na prawach powiatu, Bydgoszcz plasuje się pod tym względem dopiero na 25 miejscu [Jaszczak 2008]. 

Rola lasu położonego w granicach miastach została ściśle określona. Ma on zapewnić mieszkańcom szerokie korzyści psychologiczne, socjologiczne, ekonomiczne i estetyczne. Las ochronny spełnia funkcje rekreacyjne, wypoczynkowe edukacyjne, zdrowotne, klimatyczne, filtracyjne, krajobrazowe, przyrodnicze oraz ochronne [Jaszczak 2008]. 

Funkcje ekologiczne, klimatyczne, przyrodnicze, ochronne

Bydgoszcz jest miastem przemysłowym o mocno przekształconym środowisku. Lasy ochronne to nie fanaberia, to konieczność. To odpowiedź na coraz gorsze warunki i jakość miejskiego życia. Jego bliska obecność musi być postrzegana, jako jedno z podstawowych praw człowieka. Czas skończyć z mitem zielonej Bydgoszczy. Najnowsze publikacje nie pozostawiają złudzeń. Bydgoszcz plasuje się na 16 miejscu pod względem udziału zieleni w powierzchni 38 dużych miast [Łachowski, Łęczek 2020]. Wyprzedzają nas m.in. Dąbrowa Górnicza, Katowice, Rybnik, Wałbrzych, Radom, Tychy. Jeszcze gorzej z dostępnością i bliskością terenów zielonych. W tym rankingu, Bydgoszcz znajduje się w trzeciej dziesiątce. Ponad połowa bydgoszczan nie ma w swoim sąsiedztwie obszarów zadrzewionych [Jaszczak 2008]. Stąd też ogromna popularność Myślęcinka, który w ostatnich latach z trudem mieści spragnionych kontaktu z naturą mieszkańców. Brakuje zwartych kompleksów leśnych. Mieszkańcy górnego Miedzynia nie mają dostępu do terenów zielonych innych aniżeli tutejszy las. Osiedle nie ma parków, ani skwerów. Zważywszy na intensywne wycinki prowadzone na przylegających do Miedzynia obszarach Lasów Państwowych oraz sprzedaż ziemi pod zabudowę, bliskość przyrody staje się iluzoryczna.  Las „oddala się” od mieszkańców Miedzynia, gdyż jest systematycznie unicestwiany. Dziś droga do lasu zajmuje średnio 10 minut (to i tak poniżej standardów, które zakładają 5 minutowy dystans), jeśli polityka względem drzew na osiedlu się nie zmieni, za 10 lat dotarcie do lasu zabierze pół godziny. 

Wyzbycia się terenów zielonych nie można tłumaczyć bliskością obszarów należących do Lasów Państwowych. Państwowe Gospodarstwo Leśne Lasy Państwowe, jak sama nazwa wskazuje, ma inne zadania i cele. Miasto ma obowiązki względem swoich obywateli, którzy podatki lokalne płacą gminie. Lasy w granicach miasta są dobrem wspólnym, a nie produktem na sprzedaż. Nie można ignorować woli mieszkańców, którzy nie godzą się na tak krótkowzroczną i bezwzględną politykę, przywodzącą na myśl dyktat wąskiej grupy beneficjentów. Rozwój ‒ owszem, ale nie kosztem bydgoszczan!

Liczba mieszkańców miasta sukcesywnie spada. Plan zagospodarowania przestrzennego z 2006 r. przygotowany został z myślą o odwrotnej tendencji demograficznej. W 2010 r. było 364 tys. bydgoszczan, dziś jest nas 348 tys. Zgodnie z najnowszymi prognozami Wydziału Zintegrowanego Rozwoju Środowiska Urzędu Miasta Bydgoszczy (2020), w 2030 r. liczba mieszkańców spadnie do poziomu 325 tys. Z tej liczby, na 100 mieszkańców, aż 78 będzie w wieku nieprodukcyjnym [Raport o stanie miasta Bydgoszczy w 2019 r.]. Tym istotniejsze staje się zapewnienie przyszłym seniorom oraz osobom o ograniczanej mobilności dostępności do terenów zielonych. Sprzedaż kolejnych działek deweloperom, zagęszczenie zabudowy – zwłaszcza kosztem degradacji środowiska, stoi w jawnej sprzeczności z opracowaniami przygotowanymi przez Urząd Miasta Bydgoszczy. Świadczy to o świadomym działaniu władz na szkodę mieszkańców. Na naszych oczach zmienia się system pracy. Pandemia przyspieszyła to, co nieuchronne. Coraz więcej firm decyduje się na tryb zdalny. Wielkopowierzchniowe biurowce, które w ostatniej dekadzie masowo powstawały w niezwykle atrakcyjnych punktach Bydgoszczy, stracą najemców. Miasto zyska przestrzeń, którą będzie musiało zagospodarować. W tym kontekście, wycinka lasu jest szarmanckim ukłonem jedynie w stosunku do prywatnego dewelopera. Baza mieszkaniowa stale się powiększa, a populacja… topnieje. Szczelnie zabetonowa Bydgoszcz, już dziś ironicznie nazywana „Brzydgoszczą”, nie przyciągnie nowych mieszkańców. 

Od lat Miedzyń zmaga się z ogromnym smogiem. Mimo masowej wymiany tzw. kopciuchów oraz kosztownych inwestycjach w odnawialne źródła energii, problem nadal kładzie się cieniem na tutejszej codzienności. Tej zimy, każdego dnia, poziom szkodliwych pyłów zdecydowanie odbiegał od normy. Mowa tu o przekroczeniach rzędu kilkuset procent. Np. 18 stycznia 2021 r., poziom pyłu zawieszonego (PM 2.5) wynosił 192 μm/m3, co oznaczało przekroczenie dopuszczalnej normy o 766 % [airly.org]. Strach pomyśleć, jakie wyniki osiągniemy bez lasu!  Jest to realne zagrożenie nie tylko dla zdrowia, ale i dla życia obywateli! 

Tylko las jest w stanie skutecznie i bezkosztowo filtrować zanieczyszczone powietrze. To oczywisty i niezaprzeczalny fakt, co do którego dziś już nikt nie powinien mieć wątpliwości. Las sosnowy to naturalny pochłaniacz węgla. Jedno drzewo usuwa w ciągu dnia tyle samo dwutlenku węgla, ile emitują dwa domy jednorodzinne. Rocznie pochłania 6 ‒ 7 kg zanieczyszczeń.  Hektarowy las sosnowy z drzewami o średniej wysokości 16 m, wiąże ok. 43 tys. kg CO2 rocznie [cire.pl]. 

60-letnia sosna zwyczajna produkuje w ciągu doby 1350 ‒ 1800 litrów tlenu ‒ to dobowe zapotrzebowanie dla 3 dorosłych osób. Hektar sosnowego lasu wytwarza dziennie tlen dla 45 osób [Lasy Państwowe]. Co istotne, dane te dotyczą drzew wysokich. Ich wycinki nie rekompensują nowe nasadzenia. Las ochronny gwarantuje zachowanie lasu w jego dojrzałej formie, i zaprzestanie tzw. rębni zupełnej. O tym, jakie to istotne świadczą ostatnie masowe wycinki przeprowadzone na przylegającym do przedmiotowego terenu, obszarze Lasów Państwowych. Wycinki zbiegły się w czasie z planami sprzedaży pod zabudowę lasu będącego własnością miasta. W krótkim czasie Miedzyń traci olbrzymie połacie dojrzałych sosen (zarówno z terenu Lasów Państwowych, jak i miasta). Intensyfikacja tych działań przeraża i kreśli przed mieszkańcami ponurą wizję katastrofy ekologicznej. Zgodnie z planem urządzania lasu, wycinki na terenie graniczącym będą nadal prowadzone. Z kolei na terenie, przeznaczonym na sprzedaż pod zabudowę, gwarantowana ochrona drzewostanu jest fasadowa. Świadczą o tym nowo wybudowane domy przy ul. Sosnowej i Porzeczkowej. Z ponad 200 sosen, zostało 10. Ten cenny drzewostan został utracony na zawsze, żadne nasadzenia ‒ zwłaszcza niskich krzewów ozdobnych ‒ nie zrekompensują tych strat.

Dziś jednym z priorytetów włodarzy winna być walka z miejskimi wyspami ciepła. Upał w miastach staje się coraz bardziej dokuczliwy. Rozgrzany beton, topniejący asfalt, rozedrgane powietrze nad ulicami, parzące ślizgawki na placach zabaw, wysuszone trawniki ‒ to widok, który znamy. Do tych trudnych warunków przywykliśmy, jednak nigdy nie dostosujemy się do nich ewolucyjnie. W miesiącach letnich zauważalnie wzrasta wskaźnik umieralności. Zabija nie sam upał, ale miejska infrastruktura, która stała się betonową pułapką [Chudy 2017].

Szacuje się, że wzrost średniej temperatury o 10C, zwiększa latem zużycie energii elektrycznej o 2 %. Las obniża temperaturę nawet o kilkanaście stopni, a pojedyncze drzewo odpowiada pracy 5 dużych klimatyzatorów, pracujących 20 godzin na dobę! [Kosmala 2005]  Ile energii elektrycznej stracimy wycinając setki drzew?! Czy bez lasu i jego cienia, miasto zagwarantuje mieszkańcom peryferyjnego Miedzynia nieprzerwane dostawy prądu potrzebnego do schłodzenia mieszkań w upalne dni?

Las na wysoko położonym Miedzyniu, osłania zabudowania przed mroźnym wiatrem. Zmniejsza to koszt i intensywność ogrzewania. Większość tutejszych ulic jest nieutwardzona. Zimowy smog, w ciepłych miesiącach zastępowany jest tumanami kurzu. Za przejeżdżającym samochodem przez dłuższy czas utrzymuje się gęsty, ograniczający widoczność do minimum tuman. Drzewa pełnią niezawodnie funkcję filtra. 

Z roku na rok, obniża się poziom wód gruntowych. Szczelna zabudowa terenu drastycznie zmniejszyła naturalną retencję wód opadowych i roztopowych. Stąd też podatek deszczowy. O tym, że wodę należy zatrzymywać, doskonale wiedzą mieszkańcy osiedli domów jednorodzinnych z przydomowymi ogródkami. To oni w największym stopniu świadomie wodę deszczową gromadzą. W tym kontekście zupełnie absurdalnym krokiem jest sprzedanie terenów zielonych pod zabudowę, która w swym nowoczesnym wydaniu preferuje zieleń wciśniętą w betonowe kostki i doniczki. Las zatrzymuje wodę i wilgoć w glebie. Jest to dla mieszkańców górnego Miedzynia bardzo istotne ze względu na wysokie położenie tego terenu. Szacuje się, że 100 dojrzałych drzew zatrzymuje rocznie 450 tys. litrów wody opadowej [Kosmala 2005]. Gdy nie będzie lasu, ta woda w całości spłynie do kanalizacji. Podatek nie zwróci tej wody, ani przyrodzie, ani mieszkańcom. 

Jednorazowy zysk ze sprzedaży działek jest niewspółmierny ze stratami, jakie przyniesie wykarczowanie kilkuset 80-letnich sosen. Czy miasto może przedkładać niewielkie finansowe korzyści nad zdrowie mieszkańców? Wkrótce prawo do czystego powietrza stanie się elementem Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka. Już dziś Europejski Trybunał Praw Człowieka rozstrzyga sprawy, w których obywatele ucierpieli na skutek zanieczyszczeń. Kluczową kwestią w orzekaniu winy jest odpowiedź na pytanie, czy podejmowane działania na rzecz ochrony środowiska były wystarczające [Kotiuk 2020]. Czy dzisiaj możemy powiedzieć, że miasto Bydgoszcz robi się wszystko, by chronić swych mieszkańców? Czy rzeczywiście podejmuje walkę ze smogiem, do której jest zobligowane, i na którą to walkę pobiera środki? Wycięcie lasu i posadzenie w innym miejscu karłowatych drzewek, trudno interpretować inaczej niż cynizm, arogancję lub bezmyślność. 

Funkcje zdrowotne, rekreacyjne, wypoczynkowe, edukacyjne, społeczne

Aktualne badania dowodzą, że las redukuje odczuwalne napięcie i stres, zmniejsza ryzyko depresji. Dostęp do opieki psychologicznej i psychiatrycznej w Bydgoszczy jest mocno ograniczony. Zdrowiu psychicznemu nie sprzyja „miejska dżungla”, tempo i jakość życia. Lasy ochronne pozwalają walczyć z zaburzeniami emocjonalnymi, są naturalnym antydepresantem. Ich terapeutyczna moc staje się ekwiwalentem opieki psychologicznej [Jaszczak 2008]. Co istotne, na Miedzyniu nie ma oferty przygotowanej z myślą o osobach z problemami psychicznymi. Brak świetlic, ognisk, domu pomocy społecznej. Wśród mieszkańców dzielnicy sporo jest ludzi z dysfunkcjami emocjonalnymi i psychicznymi. Codziennie spotkać ich można na spacerach w miedzyńskim lesie. Uciekają od tłoku, od chaosu, wyciszają negatywne emocje. Z Japonii przyszła do nas moda na tzw. shirin-yoku, czyli „terapię lasem”, która polega na psychicznym i fizycznym „zanurzeniu się” w lesie. Sam widok karczowanego lasu, dźwięk piły łańcuchowej u wielu powoduje traumę, poczucie zagrożenia i lęku. Znamienne, że przy karczowaniu lasów użytkowanych przez społeczność miejską, dochodzi do eskalacji emocji, do płaczu i agresji powodowanej bezsilnością. Jakże to możliwe, że w XXI wieku, kiedy społeczeństwo ma pełne prawo partycypować w kształtowaniu otaczającej nas rzeczywistości,  ignorowany jest nie tylko głos, ale i krzyk obywateli?!

W dobie pandemii, osłabionej odporności, przy rosnącym udziale seniorów w ogólnej populacji, funkcje zdrowotne lasów i ich właściwości „lecznicze” stają się kluczowe. Leśne spacery obniżają ciśnienie krwi. Drzewa wydzielają fitoncydy – mieszaniny lotnych związków organicznych, mające silne działanie antybakteryjne, grzybobójcze i odkażające. Wspomagają walkę z nowotworami [Kosmala 2005]. Rezygnacja z lasu spustoszy nie tylko ekosystem, ale również kondycję psychofizyczną mieszkańców Miedzynia. Nie ma bowiem żadnej zielonej alternatywy dla tego obszaru. Miasto nic mieszkańcom w tym zakresie nie oferuje. Na górnym tarasie osiedla, jest tylko jeden plac zabaw i jedno boisko (oczywiście bez drzew). To właśnie w tym lesie, toczy się życie Miedzynia. To tu bawią się dzieci, młodzież gra w piłkę, a seniorzy w karty. Osoby starsze spacerują pozostając zawsze w bezpiecznej odległości od swych domostw.  Rośnie poczucie wspólnoty i odpowiedzialności za przyrodę. Organizowane są akcje sprzątania lasu, instalowania budek lęgowych dla ptaków itp. Las integruje, tworzy wspólnotę wartości. Pomaga walczyć z wykluczeniem społecznym, niweluje negatywne emocje i patologiczne zachowania. Społeczność lokalna chce mieć realny wpływ na to, w jakich warunkach żyje. Stąd też powszechne poruszenie i petycja do władz miasta podpisana przez przeszło 2 tysiące osób sprzeciwiających się sprzedaży ziemi pod działki budowlane. 

Funkcje krajobrazowe

Las na Miedzyniu pamiętają najstarsi mieszkańcy. Był tu na długo przed nami. Był, gdy wytyczano pierwsze ulice. Jest niezbywalnym element krajobrazu, integralną częścią tutejszej urbanistyki i historii. Leśna otulina, to znakomity przykład symbiozy przyrody i miasta. Symbiozy trwającej na tym obszarze już przeszło 150 lat. 

Miedzyń, w świadomości lokalnej społeczności, to właśnie te dumne sosny. Miedzyń nie zna rzeczywistości bez drzew. Wiele z nich ma ponad 2 m obwodu. Wysokie i rozłożyste korony zamieszkuje ptactwo. Oprócz gniazdujących tu pospolitych gatunków zaobserwować można również rzadziej występujące okazy: dudki, dzięcioły czarne, grubodzioby, wilgi, lelki. Ta biologiczna różnorodność i cały ekosystem stanowi prawdziwą skarbnicę wiedzy o przyrodzie, o życiu i o nas samych. 

Krajobraz leśny w tkance miejskiej estetyzuje przestrzeń, zwłaszcza tę chaotycznie zabudowywaną. Miedzyń to głównie szeregowe domy z lat 70. XX w., to również nowoczesne budownictwo. Dachy płaskie, spadziste ‒ dwuspadowe, jednospadowe, naczółkowe, i in. Elewacje betonowe, szklane, PCV, drewniane. Chaos potęguje szeroka paleta stosowanych farb. Ulice są częściowo utwardzone, betonowe, wybrukowane, wysypane żwirem, z głębokimi dziurami, i luźnym piachem tworzącym wydmy. Nad tą różnorodnością góruje las, w harmonii i odwiecznym porządku. Ściana zieleni doskonała w swej formie i naturalnym ładzie. 

Reasumując 

Las ochronny na Miedzyniu jest jedyną alternatywą dla tego obszaru. Trudno przewidzieć wszystkie konsekwencje rezygnacji z lasu, na rzecz kolejnej wybetonowanej przestrzeni. Nie przeprowadzono żadnych ekspertyz i symulacji. Wartość terenu sprowadzono do ceny działki, a jego rolę do bycia podłożem dla fundamentów. 

Bór sosnowy tworzy życiodajny ekosystem. Bez niego, ten wysoko położony, piaszczysty teren, zamieni się w pustynię. Smog, kurz, niski poziom wód gruntowych, brak cienia w upalne lato, wietrzne suche zimy. Dzielnica, w której nie ma co robić, nie ma gdzie iść…  Dzielnica nudy. Nieatrakcyjny, zdewastowany, szkodliwy dla zdrowia obszar. 

Nowoczesne miasto chroni swoje lasy. Zabiega o nie, udostępnia. To jest przyszłość aglomeracji. Rozwój rozumiany, jako sprzedaż kolejnych zielonych terenów deweloperom stoi w jawnej sprzeczności z koncepcją miasta XXI w. Jednorazowy zysk z odstąpienia zalesionego obszaru deweloperom, w żadnej mierze nie zrównoważy skutków bezpowrotnej utraty jego ponadczasowej wartości. Wartości, która przecież procentuje, za którą podziękują nam przyszłe pokolenia.

Bydgoszcz nie może uciekać przed nowoczesnymi trendami, które w wielu miejscach ‒ również w Polsce ‒ wyznaczają już standardy życia w mieście. Przy obecnej wiedzy o stanie środowiska, rezygnacja z koncepcji lasów ochronnych to przejaw niegospodarności i zaściankowości. Zagospodarowanie przestrzenne terenów zielonych i peryferyjnych nie polega na wycince lasów.

Przykład Łodzi pokazuje, że nawet uchwalone plany, można zmienić uwzględniając głos mieszkańców i nowe okoliczności.  W 2017 roku władze Łodzi w projekcie „Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego miasta Łodzi”, postanowiły wyłączyć z systemu przyrodniczego miasta Las na Brusie. Chciały sprzedać go prywatnym inwestorom, a pozyskane w ten sposób środki przeznaczyć na sfinansowanie innych miejskich inwestycji. Społeczny opór sprawił, że o przyszłości lasu rozstrzygnęły konsultacje społeczne. Uwzględniono wolę 1386 łodzian. Zdecydowano, że las ma zostać [Kempisty 2020]. Sygnatariusze petycji o zachowanie lasu na Miedzyniu  liczą na to, że również ich głos zostanie wysłuchany. Tym bardziej, że sprawa nie dotyczy wyłącznie mieszkańców jednej dzielnicy. Las ochronny jest wspólnym dobrem, chroni nas wszystkich – bez wyjątku!  Drzewa nie pytają o pochodzenie, status społeczny oraz zasobność kieszeni. Wszystkich hojnie raczą cieniem i swą życiodajną mocą.

Bibliografia

  1. Chudy J. G., Zagospodarowanie w lasach miejskich alternatywą dla rozwoju bazy turystyki lokalnej w kontekście oczekiwań społecznych, „Studia i Materiały CEPL w Rogowie”, R. 19, z. 50 / 1 / 2017
  2. Grzelak-Kostulska E., Hołowiecka B., Lasy jako miejsca realizacji indywidualnych potrzeb aktywności i wypoczynku ludności, „Studia i materiały CEPL w Rogowie”, R. 15, z. 37/4/2013 
  3. Jaszczak R., Las i gospodarka leśna w zasięgu oddziaływania miast w Polsce, „Studia i materiały Centrum Edukacji Przyrodniczo-Leśnej”, R. 10, z. 3 (19)/2008
  4. Łachowski W., Łęczek A., 2020, Tereny zielone w dużych miastach Polski. Analiza z wykorzystaniem Sentinel 2, „Urban Development Issues, vol. 68(1)
  5. Łaziuk K., Supraska sosna [w:] Puszcza Knyszyńska. Szkice leśników, pod red. J. Demianowicz, Białystok 2008, s. 49 – 61 
  6. Kempisty P., Niepewny los (pod)miejskich lasów (2020): https://kongresruchowmiejskich.pl/
  7. Kosmala M., Po co ludziom drzewa, czyli o roli i znaczeniu drzew w życiu człowieka. Zieleń miejska. Naturalne bogactwo miasta. Materiały Konferencyjne, Toruń 2005
  8. Kotiuk I., Prawo do czystego i zdrowego powietrza a prawa człowieka, 2020: https://publicystyka.ngo.pl/
  9. Raport o stanie miasta Bydgoszczy Prezydenta miasta Bydgoszczy, Bydgoszcz 2020, s. 11 ‒ 13; Bydgoszczanki i bydgoszczanie. Sytuacja demograficzna miasta w latach 2015 ‒ 2019, oprac. Wydział Zintegrowanego Rozwoju i Środowiska, Urzędu miasta Bydgoszczy, Bydgoszcz 2020

Dane

  1. https://airly.org/map/pl/
  2. Dane opublikowane na oficjalnej stronie Lasów Państwowych, zob. Sosna zwyczajna [dostęp: 2021-05-17]
  3. Dane opublikowane na stronie Centrum Informacji o Rynku Energii cire.pl, zob. W Finlandii zmierzono, ile CO2 pochłania jedno drzewo [dostęp: 2021-05-17]

Aleksandra Sara Jankowska jest członkinią Stowarzyszenia MODrzew – Monitoring Obywatelski Drzew i mieszkanką Miedzynia.