Czy da się zrekompensować utratę miejskiej natury? Dodatkowa cena kąpieliska
Nietoperze, ptaki, żaby, chronione owady i ślimaki – wszystkie te zwierzęta mogą ucierpieć w związku z budową miejskiego kąpieliska w Parku Centralnym. Wynika to wprost z dokumentów złożonych przez Miasto Bydgoszcz oraz decyzji Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, która zgodziła się na daleko idącą ingerencję w przyrodę w centrum miasta.
Różne koszty inwestycji
Gdy władze miasta lub gminy zastanawiają się nad kosztami inwestycji, najczęściej myślą o budżecie, montażu finansowym i dotacjach. W przypadku wycinki drzew pojawiają się również potencjalne opłaty administracyjne związane z usuwaniem zieleni. W praktyce jednak inwestorzy często mogą uniknąć tych kosztów poprzez wykonanie nasadzeń zastępczych. W efekcie ekonomiczny koszt utraty dojrzałych drzew i związanych z nimi usług ekosystemowych rzadko jest realnie uwzględniany w analizie opłacalności inwestycji.
Nie zastanawiamy się nad tym, jaką wartość (policzalną w złotówkach) wytwarza dla nas przyroda. W przypadku drzew można wycenić produkcję tlenu czy np. magazynowanie CO2 (więcej pisaliśmy o tym tutaj). Jak natomiast policzyć pracę ptaków wijących gniazda czy ich śpiew? Co z nietoperzami pochłaniającymi setki tysięcy komarów, co z naszymi poczciwymi zapylaczami, czy krecim kopaniem za pędrakami?
Koszty kąpieliska
W dokumentacji inwestor sam przyznaje, że realizacja kąpieliska może prowadzić do „utraty siedlisk”, „zniszczenia gniazd”, „zniszczenia postaci rozwojowych” (np.jaja, larwy, poczwarki itp.). Na terenie inwestycji miasto stwierdziło obecność wielu gatunków chronionych – od dzięciołów i nietoperzy po trzmiele, ropuchy szare czy motyla postojaka wiesiołkowca.
W takich sytuacjach inwestor musi wystąpić do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska o zgodę na odstępstwo od zakazów obowiązujących wobec gatunków chronionych. RDOŚ analizuje wtedy wpływ inwestycji na przyrodę i ocenia, czy możliwe jest przeprowadzenie prac mimo przewidywanych szkód środowiskowych. Organ może odmówić zgody albo dopuścić inwestycję pod warunkiem zastosowania działań ograniczających straty i kompensujących zniszczenia przyrodnicze.
W przypadku kąpieliska w Parku Centralnym Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska wydał zgodę na tego typu działania. W decyzji pojawiają się zapisy pozwalające m.in. na:
- „zniszczenie siedlisk będących obszarem rozrodu i wychowu młodych”,
- „zniszczenie gniazd lub innych schronień”,
- „umyślne chwytanie, chwilowe przetrzymywanie i umyślne przemieszczanie” chronionych zwierząt
Ważenie praw
W teorii RDOŚ, wydając takie decyzje, waży różne interesy: z jednej strony ochronę przyrody i zachowanie siedlisk gatunków chronionych, z drugiej – interes inwestycyjny miasta oraz planowaną funkcję publiczną przedsięwzięcia. Decyzja dotycząca Parku Centralnego pokazuje, że organ zezwolił na realizację inwestycji mimo przewidywanych strat środowiskowych, pod warunkiem zastosowania działań minimalizujących i kompensacyjnych. RDOŚ równocześnie odstąpił od sporządzenia uzasadnienia. W dokumencie znalazł się jedynie zapis, że nastąpiło to na podstawie art. 107 §4 Kodeksu postępowania administracyjnego. Przepis pozwala nie sporządzać uzasadnienia, gdy decyzja uwzględnia żądanie strony. W tym postępowaniu jedyną stroną był inwestor, czyli miasto. Niestety, w efekcie mieszkańcy nie tylko nie dowiedzą się, dlaczego RDOŚ uznał tak brutalną ingerencję w przyrodę Parku Centralnego za dopuszczalną, ale także poza ich świadomością pozostanie jak oceniono wpływ inwestycji na miejski ekosystem.
Równocześnie RDOŚ nakzał zastosowanie działań ograniczających straty i kompensujących zniszczenia przyrodnicze. Nakazano m.in. montaż budek lęgowych i schronów dla nietoperzy, posadzenie 76 nowych drzew, budowę systemu płotków i pułapek dla płazów oraz prowadzenie prac pod nadzorem specjalistów.
Jednocześnie decyzja jasno pokazuje, że ingerencja w przyrodę będzie znacząca. Część obowiązków nałożonych przez RDOŚ wykracza poza sam wniosek miasta. Organ szczegółowo określił np. parametry budek lęgowych, sposób zabezpieczania płazów czy obowiązek utrzymywania działań kompensacyjnych przez minimum 15 lat. Pytanie, czy te środki są naprawdę w stanie zadośćuczynić naturze wyrządzone krzywdy i zrekompensować to, co tracimy .
Będziemy monitorować
Dla nas zawsze szczególne emocje budzi kwestia wycinki drzew. W decyzji zapisano, że powinna być ona prowadzona poza okresem lęgowym ptaków, czyli między 1 listopada a końcem lutego. To oznacza, że standardowo, że 1 czerwca wycinka nie powinna się odbywać. RDOŚ pozostawił jednak furtkę. Jeśli specjalista potwierdzi brak aktywnych lęgów oraz brak chronionych bezkręgowców, wycinka może zostać przeprowadzona również poza tym terminem. W praktyce oznacza to, że część drzew może zostać usunięta także w okresie wiosenno-letnim.
Sprawa Parku Centralnego jest jednocześnie przykładem szerszego problemu dotyczącego inwestycji. W ramach projektu Mo(c)drzew będziemy monitorować decyzje wydawane przez Regionalne Dyrekcje Ochrony Środowiska. Będziemy sprawdzić, jak często organy odstępują od ochrony siedlisk na rzecz szybkiej realizacji inwestycji. Chcemy poznać skalę zjawiska. Analiza wydanych decyzji pozwoli lepiej zrozumieć, w jaki sposób instytucje państwowe starają się (a w praktyce czy udaje się) równoważyć interes ochrony środowiska z presją inwestycyjną w miastach.
Komentuje Aleksandra Jankowska – wiceprzewodnicząca stowarzyszenia MODrzew – Monitoring Obwywatelski Drzew
O Parku Centralnym trudno dziś pisać w czasie przeszłym. Jednak na naszych oczach staje się przeszłością. To miejsce zawsze wymykało się wszelkim kategoriom. Wiele osób nawet nie znało jego oficjalnej nazwy. Po prostu było i zawsze zachwycało tych, którzy tam zawitali. Zielona wyspa w centrum miasta, choć z każdej strony ograniczona ruchliwymi ulicami, torami tramwajowymi, halą widowiskowo-sportową i centrami handlowymi. Park Centralny trwał w swej ciszy i dzielił się nią z tymi, którzy jej potrzebowali. Żadna współczesna technologia nie jest w stanie odtworzyć tego spokoju i ukojenia. Nie da się zrekompensować tego, co tak nieuchwytne, a zarazem tak NIEZBĘDNE. Jak wycenić chwilę wytchnienia, zadumy, wyciszenia złych emocji? Jak wycenić tę łzę, którą w końcu można było właśnie tam uronić? To głos tych, którzy nie mają siły krzyczeć – głos filigranowej pliszki, dzięcioła zielonego, szumiących drzew i kołyszących się traw. A może również Twój, drogi przechodniu, który właśnie tam uciekałeś od chaosu i trudów dnia.



