Czy Park Centralny może leczyć? – podsumowanie spaceru
W środę, 29 lipca wybraliśmy się na spacer po Parku Centralnym, żeby pobyć w nim póki jeszcze jest w takiej postaci, w jakiej jest. Dziki, wolny, pachnący mirabelkami i komonicą, turzycami i podmokłymi łąkami. Spacer poprowadziła Pola Szymczak.
Choć było ciepło i słonko grzało tam, w naturalny sposób, czuliśmy się jak w super SPA: wilgotno, pachnąco, a dookoła owoce takie jak: jabłka, gruszki, mirabelki czy śliwa ałycza która okazał się być wisienką na torcie. Oczywiście tym botanicznym. Opowiedziałam historię wierzby białej i jej właściwościach działających na ciało człowieka jak aspiryna. Dalej był bluszczyk kurdybanek – zioło prasłowian – działające rozkurczowo na żołądek i poprawiający trawienie. A i wersji wieczorowej uspokaja głowę i drażniące myśli.
Podagrycznik, który skutecznie rozpuszcza kryształki w stawach w chorobie zwanej dna moczanowa. Był krwawnik pospolity – do jedzenia na surowo, picia w postaci naparu i do buta- kiedy otrzesz sobie stopy. Dzisiaj Park to jeszcze dorosłe drzewa dające nie tylko cień. To schronienie dla wielu gatunków ptaków i owadów.
Dzisiaj podczas spaceru nasze serca skradły gąsiorki. „Popisywały się” latając swobodnie od krzewu głogu do wierzby. A i momentami siadały na gałęzi, żebyśmy z oddali mogli na nie popatrzeć. W pewnej chwili uruchomił się Parkowy Dj – ptasie radio. W końcówce lipca park okazał się łaskawy i pełen dzikiej przyrody- mieszkającej w centrum miasta. Ukoił nas, zrelaksował, przypomniał, że warto korzystać z tego co daje na przyroda- rośliny, a tam nadal można je zbierać. Dziękuję wszystkim, którzy znaleźli czas i dotarli aby razem celebrować i cieszyć się tak bezcennym skarbem jaki JESZCZE JEST w Parku Centralnym.


